Michał Wierzbicki | Kraków w Pigułce https://krakowwpigulce.pl Rzetelne informacje z Krakowa i okolic Wed, 03 Dec 2025 20:52:14 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.4.7 Poważny wypadek dwóch tramwajów w Krakowie. 35 osób rannych, ogromna akcja ratunkowa, na miejscu mnóstwo policji, biegły i prokurator https://krakowwpigulce.pl/2025/12/03/powazny-wypadek-dwoch-tramwajow-w-krakowie-35-osob-rannych-ogromna-akcja-ratunkowa-na-miejscu-mnostwo-policji-biegly-i-prokurator/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=powazny-wypadek-dwoch-tramwajow-w-krakowie-35-osob-rannych-ogromna-akcja-ratunkowa-na-miejscu-mnostwo-policji-biegly-i-prokurator https://krakowwpigulce.pl/2025/12/03/powazny-wypadek-dwoch-tramwajow-w-krakowie-35-osob-rannych-ogromna-akcja-ratunkowa-na-miejscu-mnostwo-policji-biegly-i-prokurator/#respond Wed, 03 Dec 2025 20:52:14 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79790 W środowy wieczór na Bieńczyckiej zrobiło się naprawdę dramatycznie. Około 18.00 dwa jadące w stronę Ronda Kocmyrzowskiego tramwaje – linie 5 i 52 – zderzyły się ze sobą na torowisku. Huk było słychać daleko, a na miejscu w kilka chwil pojawiły się służby ratunkowe. Wstępny bilans jest bardzo poważny. Rannych zostało 35 osób, a uszkodzenia […]

The post Poważny wypadek dwóch tramwajów w Krakowie. 35 osób rannych, ogromna akcja ratunkowa, na miejscu mnóstwo policji, biegły i prokurator first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
W środowy wieczór na Bieńczyckiej zrobiło się naprawdę dramatycznie. Około 18.00 dwa jadące w stronę Ronda Kocmyrzowskiego tramwaje – linie 5 i 52 – zderzyły się ze sobą na torowisku. Huk było słychać daleko, a na miejscu w kilka chwil pojawiły się służby ratunkowe. Wstępny bilans jest bardzo poważny. Rannych zostało 35 osób, a uszkodzenia obu składów wyglądają na naprawdę duże.

Fot. Małopolska Policja

Pasażerowie poszkodowani, motorniczy najciężej ranny

Sytuacja od początku wyglądała groźnie, bo część pasażerów została zakleszczona między siedzeniami i barierkami. Najpoważniej ucierpiał motorniczy tramwaju nr 5. Z informacji przekazanych przez MPK wynika, że doznał złamania obu nóg i trafił do szpitala. Do placówek medycznych zabrano również 10 innych osób, głównie pasażerów z urazami głowy i kończyn.

Jak poinformował Marek Gancarczyk, rzecznik MPK: „Tramwaj linii nr 5 najechał na tramwaj nr 52. 35 osób zostało rannych, 33 lekko – udzielono im pomocy na miejscu. Do szpitala został zabrany motorniczy tramwaju nr 5 i jedna pasażerka”.

Na miejscu pracują policjanci, strażacy i zespoły ratownictwa medycznego. Karetki odbierają kolejnych poszkodowanych, a służby zabezpieczają teren, żeby nie dopuścić do dodatkowych zagrożeń.

Ruch wstrzymany. Ulica Bieńczycka sparaliżowana

Rondo Kocmyrzowskie to jedna z najbardziej obciążonych komunikacyjnie części Krakowa i wypadek od razu odbił się na ruchu w całej okolicy. Ulica Bieńczycka w stronę ronda jest całkowicie zablokowana. Nie przejeżdżają ani samochody, ani tramwaje.

Miasto skierowało linie 1, 5, 9, 14 oraz 52 na trasy objazdowe. Zmiany są spore, więc pasażerowie muszą liczyć się z opóźnieniami i koniecznością przesiadek w nieplanowanych miejscach.

Służby ustalają przyczyny zderzenia

Ratownicy cały czas pracują, ale równolegle policja wraz z biegłym od wypadków komunikacyjnych zaczyna analizować, jak doszło do najechania jednego tramwaju na drugi. Ustalane będą nagrania z monitoringu, prędkość obu składów, warunki torowe i ewentualne błędy ludzkie.

Dopiero po zakończeniu oględzin torowisko zostanie udrożnione. Na ten moment trudno przewidzieć, kiedy ruch wróci do normy. Mieszkańcy powinni przygotować się na dłuższe utrudnienia w popołudniowym i wieczornym szczycie.

The post Poważny wypadek dwóch tramwajów w Krakowie. 35 osób rannych, ogromna akcja ratunkowa, na miejscu mnóstwo policji, biegły i prokurator first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/12/03/powazny-wypadek-dwoch-tramwajow-w-krakowie-35-osob-rannych-ogromna-akcja-ratunkowa-na-miejscu-mnostwo-policji-biegly-i-prokurator/feed/ 0
Ile kosztuje trening personalny w siłowni w Krakowie? https://krakowwpigulce.pl/2025/08/19/ile-kosztuje-trening-personalny-w-silowni-w-krakowie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=ile-kosztuje-trening-personalny-w-silowni-w-krakowie https://krakowwpigulce.pl/2025/08/19/ile-kosztuje-trening-personalny-w-silowni-w-krakowie/#respond Tue, 19 Aug 2025 10:05:19 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79785 Artykuł sponsorowany Decyzja o rozpoczęciu współpracy z trenerem personalnym to inwestycja nie tylko w plan treningowy, ale przede wszystkim w wiedzę, bezpieczeństwo i motywację, które są kluczowe dla osiągnięcia realnych rezultatów. Jednym z pierwszych pytań, jakie pojawiają się w głowie osoby rozważającej taką formę wsparcia, jest oczywiście kwestia finansowa. Koszt treningu personalnego nie jest stałą […]

The post Ile kosztuje trening personalny w siłowni w Krakowie? first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Artykuł sponsorowany

Decyzja o rozpoczęciu współpracy z trenerem personalnym to inwestycja nie tylko w plan treningowy, ale przede wszystkim w wiedzę, bezpieczeństwo i motywację, które są kluczowe dla osiągnięcia realnych rezultatów. Jednym z pierwszych pytań, jakie pojawiają się w głowie osoby rozważającej taką formę wsparcia, jest oczywiście kwestia finansowa. Koszt treningu personalnego nie jest stałą wartością i zależy od wielu zmiennych. Warto je poznać, aby świadomie wybrać najlepszą dla siebie opcję.

Fot. Materiały prasowe

Co wpływa na cenę treningów personalnych?

Cena pojedynczej sesji treningowej w Krakowie, ale też w innych miastach, jest wypadkową kilku kluczowych czynników. Zrozumienie ich pozwoli ocenić, za co tak naprawdę płacimy i dlaczego rozpiętość cenowa na rynku może być tak duża.

Pierwszym i być może najważniejszym czynnikiem jest doświadczenie, kwalifikacje oraz specjalizacja trenera. Wiedza poparta praktyką to gwarancja bezpieczeństwa i skuteczności, co naturalnie znajduje odzwierciedlenie w cenniku.

Kolejnym elementem kształtującym cenę jest lokalizacja i standard siłowni, w której odbywają się treningi. Prestiżowe kluby fitness w centrum, wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, zazwyczaj wiążą się z wyższymi kosztami współpracy. Z kolei treningi w mniejszych siłowniach na przedmieściach Krakowa lub studiach treningu personalnego mogą być bardziej przystępne cenowo.

Nie bez znaczenia pozostaje również forma i model współpracy. Najwyższy koszt jednostkowy będzie miał pojedynczy, jednorazowy trening. Jest to dobra opcja na konsultację lub sprawdzenie, czy dana forma pracy nam odpowiada. Znacznie korzystniejsze finansowo okazują się pakiety obejmujące kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt spotkań. Zakup większego pakietu to dla trenera gwarancja ciągłości pracy, a dla klienta niższa cena za pojedynczą sesję i silniejsza motywacja do regularnych ćwiczeń. Coraz popularniejsze stają się również treningi w parach lub małych grupach, które pozwalają podzielić koszt usługi na kilka osób, czyniąc ją bardziej dostępną.

Fot. Materiały prasowe

Jakie są ceny treningów personalnych w Krakowie?

Kraków, jako duże miasto akademickie i biznesowe, oferuje bardzo szeroki wachlarz usług z zakresu treningu personalnego, a co za tym idzie – zróżnicowane ceny. Analizując rynek, można określić pewne przedziały cenowe, które pomogą zorientować się w potencjalnych kosztach.

Cena za pojedynczą, godzinną sesję treningową oscyluje najczęściej w granicach od 120 zł do nawet 250 zł. Niższe stawki proponują zazwyczaj trenerzy na początku swojej drogi zawodowej lub działający w mniej obleganych lokalizacjach i mniejszych siłowniach. Wyższe ceny to domena doświadczonych ekspertów z ugruntowaną pozycją i rozpoznawalnych w mediach społecznościowych, często specjalizujących się w trudnych przypadkach.

Znacznie bardziej opłacalna jest więc współpraca w ramach pakietów. Przykładowo, pakiet 10 treningów personalnych może kosztować od 1000 zł do 2000 zł, co obniża cenę pojedynczej sesji do przedziału 100-200 zł. Im większy pakiet, tym zazwyczaj niższa cena jednostkowa. Dla osób szukających bardziej budżetowych rozwiązań dobrą alternatywą są wspomniane treningi w parach, gdzie koszt na osobę może spaść do 70-120 zł za spotkanie. Warto pamiętać, że podane kwoty dotyczą zazwyczaj samej usługi trenerskiej i w większości przypadków należy do nich doliczyć koszt karnetu na siłownię.

Należy też pamiętać, że na finalną cenę może wpływać także posiadanie kart partnerskich czy karty stałego klienta w danym obiekcie, co widać np. w ofercie treningów personalnych w krakowskim FitParku. Tam zniżka jest dostępna dla posiadaczy kart klubowych FitPark Park Wodny i kart firm zewnętrznych m.in. Multisport, Medicover Sport, FitProfit, PZU Sport.

Podsumowując, wybranie treningów personalnych lepiej postrzegać nie jako wydatek, ale jako inwestycję w swoje zdrowie, samopoczucie i efektywność. Analizując cenniki, warto zwrócić uwagę nie tylko na kwotę, ale przede wszystkim na wartość, jaką otrzymujemy w zamian – wiedzę, profesjonalizm, bezpieczeństwo i indywidualne podejście. Dzięki takiemu treningowi zyskujesz większą niezależności, gdyż już po kilkunastu spotkaniach możesz rozpocząć skuteczne i bezpieczne samodzielne treningi.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji dobrze jest umówić się na konsultację, aby poznać trenera, jego metody pracy i upewnić się, że to właśnie z nim chcemy rozpocząć naszą drogę do celu. Profesjonalne wsparcie to najskuteczniejszy sposób, by trenować mądrze, unikać błędów i cieszyć się trwałymi efektami.

The post Ile kosztuje trening personalny w siłowni w Krakowie? first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/08/19/ile-kosztuje-trening-personalny-w-silowni-w-krakowie/feed/ 0
Szokujące wyniki sprzedaży. Pokolenie Z zmienia reguły gry https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/szokujace-wyniki-sprzedazy-pokolenie-z-zmienia-reguly-gry/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=szokujace-wyniki-sprzedazy-pokolenie-z-zmienia-reguly-gry https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/szokujace-wyniki-sprzedazy-pokolenie-z-zmienia-reguly-gry/#respond Sat, 09 Aug 2025 09:15:36 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79772 Czy to koniec ery wielkopowierzchniowych obiektów handlowych? Najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń – Polacy masowo rezygnują z tradycyjnych zakupów w galeriach. Niektóre obiekty już się zamykają, a eksperci przewidują lawinę dalszych upadłości. Dane z pierwszej połowy 2025 roku rysują niepokojący obraz polskiego handlu stacjonarnego. Jak wynika z najnowszego raportu firmy technologicznej Proxi.cloud i Grupy Blix, […]

The post Szokujące wyniki sprzedaży. Pokolenie Z zmienia reguły gry first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Czy to koniec ery wielkopowierzchniowych obiektów handlowych? Najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń – Polacy masowo rezygnują z tradycyjnych zakupów w galeriach. Niektóre obiekty już się zamykają, a eksperci przewidują lawinę dalszych upadłości.

Fot. Shutterstock

Dane z pierwszej połowy 2025 roku rysują niepokojący obraz polskiego handlu stacjonarnego. Jak wynika z najnowszego raportu firmy technologicznej Proxi.cloud i Grupy Blix, liczba klientów w centrach i galeriach handlowych spadła o niemal 7% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To kontynuacja trendu rozpoczętego jeszcze przed pandemią, który teraz nabiera dramatycznego tempa.

Badanie przeprowadzone wśród ponad 1,4 miliona unikalnych konsumentów w 719 placówkach handlowych pokazuje skalę problemu. Nie chodzi tylko o mniejszą liczbę klientów – Polacy nie tylko rzadziej przychodzą do galerii, ale też spędzają w nich coraz mniej czasu i odwiedzają je z mniejszą częstotliwością.

Najgorsze dane od lat. Wszystkie województwa na minusie

Skala spadków jest bezprecedensowa. Liczba wizyt w centrach handlowych zmniejszyła się aż o 14,5% rok do roku, co oznacza, że przez pierwsze sześć miesięcy 2025 roku galerie odwiedziło łącznie o miliony wizyt mniej niż w tym samym okresie 2024 roku.

Częstotliwość odwiedzania spadła o 8,4%, a średni czas wizyty skrócił się o prawie 4%. To oznacza, że ci klienci, którzy jeszcze przychodzą do galerii, robią to rzadziej i szybciej załatwiają swoje sprawy.

Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje w województwach wschodnich i południowo-wschodnich. Jak informuje dr hab. Małgorzata Twardzik z SGH, w świętokrzyskim liczba klientów spadła o 11,1%, w podkarpackim o 9,3%, a w podlaskim o 9,2%. Województwo świętokrzyskie zanotowało też rekordowy spadek liczby wizyt – aż o 27,2%.

Relatywnie najlepiej radzą sobie województwa z największymi aglomeracjami: mazowieckie (spadek o 4,4%), wielkopolskie (4,5%) i pomorskie (5%). Ale nawet te regiony nie uniknęły czerwonych liczb.

Dlaczego Polacy uciekają z galerii

Przyczyn odpływu klientów jest kilka, ale jedna dominuje nad wszystkimi. Jak wyjaśnia dr Karolina Małagocka z Akademii Leona Koźmińskiego, głównym powodem jest rosnąca konkurencja ze strony e-commerce i rozwój alternatywnych form handlu.

Szczególnie dotkliwa dla tradycyjnych galerii jest ekspansja platform internetowych z Chin, które oferują bardzo atrakcyjne ceny przy znacznie skróconym czasie dostawy. Jeszcze kilka lat temu trzeba było czekać miesiąc na przesyłkę z Azji, dziś to kwestia kilku dni.

Mateusz Nowak z Proxi.cloud zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik: rozwój mniejszych formatów handlowych. Parki handlowe, dyskonty nieżywnościowe z działami odzieżowymi czy centra convenience store oferują podobny asortyment przy niższych cenach i większej wygodzie zakupów.

Kluczową rolę odgrywa też zmiana pokoleniowa. Przedstawiciele pokolenia Z, którzy dorastali w erze e-commerce, mają zupełnie inne nawyki zakupowe niż poprzednie generacje. Dla nich naturalne jest porównywanie cen online, czytanie recenzji i zamawianie produktów przez internet.

Które regiony najbardziej cierpią

Zróżnicowanie spadków między województwami nie jest przypadkowe. Jak tłumaczy dr Małagocka, największe problemy dotykają regiony o niższym poziomie urbanizacji, mniejszej liczbie nowoczesnych centrów handlowych i niższej sile nabywczej mieszkańców.

W województwach takich jak świętokrzyskie czy podkarpackie dostępność szybkiej dostawy e-commerce rośnie szybciej niż rozwój lokalnej infrastruktury handlowej. Mieszkańcy tych regionów coraz częściej rezygnują z długich dojazdów do galerii na rzecz wygodnych zakupów online.

Inaczej sytuacja wygląda w dużych aglomeracjach. Jak informuje portal Property News, w województwach o największej liczbie galerii handlowych spadki są mniejsze, ponieważ centra pełnią tam rolę miejsc spędzania wolnego czasu, nie tylko zakupów.

Wyjątkiem są niektóre flagowe obiekty. Portal Rp.pl podaje, że Manufaktura w Łodzi zanotowała w 2024 roku rekordowe ponad 21 milionów wizyt – wzrost o 1,5% w porównaniu z rokiem poprzednim. To pokazuje, że duże, dobrze zarządzane centra z bogatą ofertą usługową nadal potrafią przyciągać klientów.

Co to oznacza dla ciebie?

Masowy odpływ klientów z galerii handlowych będzie miał bezpośredny wpływ na życie większości Polaków, niezależnie od tego, czy robisz zakupy w centrach handlowych, czy nie.

Jeśli nadal korzystasz z tradycyjnych galerii, prawdopodobnie zauważyłeś już pierwsze efekty spadku popularności. Zmniejsza się liczba sklepów, niektóre marki wycofują się z mniejszych centrów, a te które zostają, często podnoszą ceny, żeby zrekompensować mniejszy ruch klientów.

Dla osób robiących zakupy online zmiany oznaczają coś przeciwnego – rosnącą konkurencję i lepsze ceny. Sklepy internetowe walczą o klientów uciekających z galerii, co przekłada się na częstsze promocje, darmowe dostawy i lepsze warunki zwrotów.

Mieszkańcy mniejszych miast mogą spodziewać się zamykania lokalnych galerii. Jak informuje prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, do końca 2030 roku z miasta może zniknąć około 30% centrów handlowych. Podobne procesy już rozpoczęły się w innych miastach – zamknięto między innymi Sukcesję w Łodzi, krakowską Plazę czy Maltę w Poznaniu.

To oznacza konieczność przyzwyczajenia się do zakupów online lub poszukiwania alternatywnych miejsc zakupowych. Coraz popularniejsze stają się parki handlowe na obrzeżach miast, które oferują łatwiejszy dojazd i darmowy parking.

Jak się przygotować na zmiany

Zamykanie galerii handlowych to proces, który będzie trwał latami, ale już teraz warto się do niego przygotować. Eksperci radzą, żeby przede wszystkim nauczyć się bezpiecznych zakupów online.

Kluczowe jest sprawdzanie opinii o sklepach internetowych, czytanie regulaminów zwrotów i unikanie platform oferujących zbyt atrakcyjne ceny – często kryją się za nimi długie terminy dostaw lub problemy z reklamacjami.

Warto też rozglądać się za lokalnymi alternatywami. Małe sklepy osiedlowe, rynki i targi często oferują świeższe produkty w lepszych cenach niż duże sieci. Dodatkowo, wspieranie lokalnych przedsiębiorców pomaga utrzymać różnorodność handlową w okolicy.

Dla osób starszych, które mają problemy z zakupami online, pomocne mogą być kursy obsługi komputera i smartfona organizowane przez urzędy miast, biblioteki czy domy kultury. Wiele z nich oferuje również usługi zakupów z dostawą do domu.

Mieszkańcy dużych miast powinni obserwować rozwój alternatywnych form handlu. Jak wyjaśnia portal My Company Polska, popularność zyskują centra convenience store, czyli małe sklepy wielobranżowe zlokalizowane w dzielnicach mieszkaniowych.

Galerie walczą o przetrwanie

Branża centrów handlowych nie pozostaje bierna wobec spadających liczb. Jak informuje Weronika Piekarska z Proxi.cloud, wiele sieci detalicznych inwestuje obecnie w modele oparte na danych i personalizacji.

Strategia zmienia się z przyciągania jak największej liczby klientów na skupienie się na tych o najwyższej wartości życiowej. Galerie wprowadzają programy lojalnościowe, aplikacje mobilne i personalizowane oferty, żeby zwiększyć częstotliwość wizyt stałych klientów.

Coraz większy nacisk kładzie się na funkcje pozahandlowe. Nowoczesne centra inwestują w strefy rozrywki, restauracje, kina, kluby fitness czy sale zabaw dla dzieci. Celem jest przekształcenie galerii z miejsc zakupowych w centra rozrywki i spędzania wolnego czasu.

Niektóre obiekty próbują również modelu mieszanego, wprowadzając biura, mieszkania czy usługi medyczne. Jak podaje portal Property News, w Stanach Zjednoczonych popularne stają się przekształcenia zamkniętych galerii w centra logistyczne, szklarnie miejskie czy kampusy uczelni.

Czy te strategie okażą się skuteczne, pokaże najbliższe kilka lat. Na razie jednak trend jest jednoznaczny – era wielkich galerii handlowych jako dominującej formy handlu detalicznego powoli dobiega końca.

Źródło: MondayNews.

The post Szokujące wyniki sprzedaży. Pokolenie Z zmienia reguły gry first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/szokujace-wyniki-sprzedazy-pokolenie-z-zmienia-reguly-gry/feed/ 0
Do 100 tysięcy złotych bez podatku. Rząd przedstawił nowy sposób na oszczędzanie https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/do-100-tysiecy-zlotych-bez-podatku-rzad-przedstawil-nowy-sposob-na-oszczedzanie/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=do-100-tysiecy-zlotych-bez-podatku-rzad-przedstawil-nowy-sposob-na-oszczedzanie https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/do-100-tysiecy-zlotych-bez-podatku-rzad-przedstawil-nowy-sposob-na-oszczedzanie/#respond Sat, 09 Aug 2025 07:49:02 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79764 Koniec z płaceniem 19% podatku od lokat i inwestycji. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział rewolucyjne rozwiązanie, które pozwoli Polakom oszczędzać bez podatku Belki. Nowe Osobiste Konto Inwestycyjne ma ruszyć już w 2026 roku. Jak poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas konferencji prasowej 5 sierpnia 2025 roku, Polska wprowadzi Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI), które […]

The post Do 100 tysięcy złotych bez podatku. Rząd przedstawił nowy sposób na oszczędzanie first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Koniec z płaceniem 19% podatku od lokat i inwestycji. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział rewolucyjne rozwiązanie, które pozwoli Polakom oszczędzać bez podatku Belki. Nowe Osobiste Konto Inwestycyjne ma ruszyć już w 2026 roku.

Fot. Kraków w Pigułce

Jak poinformował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podczas konferencji prasowej 5 sierpnia 2025 roku, Polska wprowadzi Osobiste Konta Inwestycyjne (OKI), które umożliwią inwestowanie do 100 tysięcy złotych bez płacenia podatku od zysków kapitałowych. To odpowiedź rządu na niski poziom inwestycji w polskiej gospodarce i próba zachęcenia obywateli do aktywnego oszczędzania.

Rozwiązanie zostało wzorowane na funkcjonującym w Szwecji systemie, z którego korzysta już 40% dorosłych mieszkańców tego kraju. Ministerstwo Finansów szacuje, że w ciągu pierwszych trzech lat funkcjonowania OKI może przyciągnąć około 100 miliardów złotych nowych inwestycji.

Dwa sposoby na oszczędzanie bez podatku

Nowe Osobiste Konto Inwestycyjne będzie składało się z dwóch części, co daje oszczędzającym elastyczność w wyborze strategii finansowej.

Pierwsza to część oszczędnościowa, która pozwoli na ulokowanie do 25 tysięcy złotych w najbezpieczniejszych instrumentach finansowych. Jak wyjaśnia portal Gov.pl, w tej części można będzie otwierać lokaty bankowe i kupować obligacje oszczędnościowe. To rozwiązanie skierowane głównie do konserwatywnych oszczędzających, którzy nie chcą ryzykować na giełdzie.

Druga część to sekcja inwestycyjna, umożliwiająca lokowanie pozostałych 75 tysięcy złotych w bardziej dochodowe, ale i ryzykowne instrumenty. Będą to akcje, obligacje korporacyjne, fundusze ETF oraz inne papiery wartościowe dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym. Minister Domański zaznaczył, że na rachunku OKI będzie można trzymać nawet przyszłe ETF-y na bitcoin, gdy tylko zostaną wprowadzone na polski rynek regulowany.

Kluczową zasadą OKI jest to, że na konto można wpłacać wyłącznie nowe środki gotówkowe. Oznacza to, że inwestorzy posiadający już akcje czy obligacje będą musieli je najpierw sprzedać, a dopiero potem wpłacić gotówkę na nowe konto.

Ile można zaoszczędzić na podatkach

Różnica w opodatkowaniu między tradycyjnymi inwestycjami a OKI jest znacząca. Przykłady przedstawione przez Ministerstwo Finansów pokazują skalę potencjalnych oszczędności.

Przy inwestycji 50 tysięcy złotych i rocznym zysku na poziomie 5%, tradycyjny podatek Belki wyniósłby 475 złotych. Na koncie OKI ten sam zysk będzie całkowicie wolny od podatku. Przy wyższych stopach zwrotu różnice stają się jeszcze bardziej widoczne – przy 10% zysku oszczędność sięga już 950 złotych rocznie.

Dla osób dysponujących większymi kwotami, które przekraczają limit 100 tysięcy złotych, system przewiduje preferencyjne opodatkowanie. Jak informuje Ministerstwo Finansów, środki powyżej tej kwoty będą objęte stabilnym podatkiem od wartości aktywów w wysokości 0,8-0,9% rocznie. To znacznie mniej niż obecne 19% od zysków.

Mechanizm obliczania tego podatku będzie oparty na średniej rentowności obligacji skarbowych i będzie ogłaszany z wyprzedzeniem w listopadzie każdego roku. Zapewni to przewidywalność kosztów dla inwestorów planujących długoterminowe strategie oszczędnościowe.

Co to oznacza dla ciebie?

Wprowadzenie OKI może fundamentalnie zmienić sposób, w jaki Polacy podchodzą do oszczędzania i inwestowania. Dla większości obywateli to pierwsza realna szansa na pomnażanie kapitału bez konieczności dzielenia się zyskami z fiskusem.

Najbardziej skorzystają osoby dysponujące oszczędnościami do 100 tysięcy złotych, które do tej pory trzymały pieniądze na tradycyjnych lokatach bankowych. Przykładowo, rodzina odkładająca 2 tysiące złotych miesięcznie przez cztery lata zgromadzi niemal całą dostępną kwotę bez płacenia jakichkolwiek podatków od zysków.

Jak zauważa portal Money.pl, dla konserwatywnych oszczędzających może być rozczarowujące ograniczenie części oszczędnościowej do zaledwie 25 tysięcy złotych. Pozostałe 75 tysięcy można ulokować bez podatku tylko w bardziej ryzykownych instrumentach giełdowych. Dla osoby, która chce zainwestować całe 100 tysięcy tylko w bezpieczne lokaty, korzyść będzie znacznie mniejsza niż obiecują rządowe szacunki.

System będzie szczególnie atrakcyjny dla młodych ludzi rozpoczynających budowanie majątku. Możliwość inwestowania bez podatku przez długie lata może przełożyć się na znaczące różnice w ostatecznej wartości oszczędności dzięki efektowi kapitalizacji odsetek.

Kiedy ruszy nowy system

OKI nie będzie dostępne od razu. Minister Domański poinformował, że realnym terminem uruchomienia systemu jest połowa 2026 roku. Opóźnienie wynika z konieczności przygotowania odpowiedniej infrastruktury informatycznej oraz przeprowadzenia konsultacji społecznych.

Konta będą prowadzone przez te same instytucje, które obecnie oferują IKE i IKZE – głównie banki i domy maklerskie. Oznacza to, że większość Polaków będzie mogła założyć OKI w swojej obecnej placówce bankowej bez konieczności zmiany dostawcy usług finansowych.

Koszt wprowadzenia systemu dla budżetu państwa w pierwszym pełnym roku działania Ministerstwo Finansów szacuje na 250-300 milionów złotych. To jednak inwestycja, która ma się zwrócić poprzez pobudzenie gospodarki i zwiększenie aktywności na polskim rynku kapitałowym.

Jednocześnie dotychczasowy podatek Belki w wysokości 19% pozostanie bez zmian dla wszystkich inwestycji dokonywanych poza systemem OKI. To oznacza, że oszczędzający będą mogli wybierać między starym a nowym systemem w zależności od swoich preferencji i możliwości finansowych.

Jak przygotować się do startu OKI

Wprowadzenie Osobistych Kont Inwestycyjnych wymaga odpowiedniego przygotowania ze strony przyszłych użytkowników. Kluczowe jest zrozumienie, że na konto można wpłacać wyłącznie nowe środki gotówkowe.

Osoby posiadające już portfele inwestycyjne powinny przemyśleć, czy opłaca się sprzedać obecne aktywa i przenieść środki na OKI. Decyzja powinna uwzględniać koszty transakcji, potencjalne straty związane z niekorzystnym momentem sprzedaży oraz korzyści z długoterminowego zwolnienia podatkowego.

Ministerstwo Finansów nie wprowadziło żadnych ograniczeń czasowych dla OKI, co oznacza, że środki można wypłacić w dowolnym momencie bez kar podatkowych. To istotna różnica w porównaniu z IKE czy IKZE, które wymagają utrzymania oszczędności do emerytury.

Planowane są także możliwości posiadania więcej niż jednego konta OKI, chociaż szczegóły tej opcji będą doprecyzowane podczas konsultacji społecznych. Limit 100 tysięcy złotych będzie dotyczył łącznej kwoty na wszystkich kontach danej osoby.

Eksperci radzą, aby przed startem systemu przygotować strategię inwestycyjną dostosowaną do nowych możliwości. Warto rozważyć, jaką część środków przeznaczyć na bezpieczną część oszczędnościową, a ile zainwestować w bardziej dochodowe, ale ryzykowne instrumenty giełdowe.

The post Do 100 tysięcy złotych bez podatku. Rząd przedstawił nowy sposób na oszczędzanie first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/08/09/do-100-tysiecy-zlotych-bez-podatku-rzad-przedstawil-nowy-sposob-na-oszczedzanie/feed/ 0
Trwałość, która jest problemem. Unia Europejska zakazuje takich produktów https://krakowwpigulce.pl/2025/07/24/trwalosc-ktora-jest-problemem-unia-europejska-zakazuje-takich-produktow/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=trwalosc-ktora-jest-problemem-unia-europejska-zakazuje-takich-produktow https://krakowwpigulce.pl/2025/07/24/trwalosc-ktora-jest-problemem-unia-europejska-zakazuje-takich-produktow/#respond Thu, 24 Jul 2025 12:47:14 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79533 Teflonowe patelnie, wodoodporne kurtki, kosmetyki, farby, opakowania na wynos – wszystkie te przedmioty wkrótce znikną z półek w znanej nam formie. Unia Europejska zamierza zakazać PFAS, czyli substancji chemicznych określanych mianem „wiecznych”. Powód? Choć są trwałe i bardzo skuteczne, to równie uporczywie gromadzą się w środowisku i organizmach ludzi. I nie znikają. PFAS są wszędzie […]

The post Trwałość, która jest problemem. Unia Europejska zakazuje takich produktów first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Teflonowe patelnie, wodoodporne kurtki, kosmetyki, farby, opakowania na wynos – wszystkie te przedmioty wkrótce znikną z półek w znanej nam formie. Unia Europejska zamierza zakazać PFAS, czyli substancji chemicznych określanych mianem „wiecznych”. Powód? Choć są trwałe i bardzo skuteczne, to równie uporczywie gromadzą się w środowisku i organizmach ludzi. I nie znikają.

Fot. Pixabay / Kraków w Pigułce

PFAS są wszędzie – i to właśnie problem

PFAS (substancje per- i polifluoroalkilowe) to grupa ponad 9000 syntetycznych związków chemicznych. Przemysł pokochał je za odporność na wodę, tłuszcz, temperaturę i chemikalia. Dzięki nim odzież nie przemaka, jedzenie nie przecieka przez opakowanie, a patelnia nie przywiera. Ale ta trwałość ma swoją cenę.

Związki te nie ulegają rozkładowi. Trafiają do gleby, wody, a następnie do naszych organizmów – i zostają tam na lata. Naukowcy nazywają je „wiecznymi chemikaliami” nie bez powodu. Im dłużej ich używamy, tym więcej gromadzi się ich w środowisku.

Niewidoczne, ale niebezpieczne

Z najnowszych badań wynika, że długotrwała ekspozycja na PFAS może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Wśród skutków wymienia się uszkodzenia wątroby, nowotwory, zaburzenia odporności i problemy hormonalne. U dzieci narażonych na te związki odnotowano trudności w rozwoju i uczeniu się.

Najbardziej niepokojące są jednak odkrycia, że PFAS mogą przenikać przez barierę łożyskową. Oznacza to, że nienarodzone dzieci mogą być wystawione na ich działanie już w łonie matki.

Bruksela nie chce dłużej czekać

Unia Europejska uznała, że czas działać. Projekt zakazu stosowania PFAS w produktach konsumenckich jest już na ostatniej prostej. Nad dokumentem pracuje Komisja Europejska i Europejska Agencja Chemikaliów. Za wprowadzeniem zakazu mocno opowiadają się m.in. Niemcy, Szwecja, Dania i Niderlandy – kraje, które od lat inwestują w ochronę środowiska.

Zakaz nie zostanie jednak wprowadzony natychmiast. Przemysł otrzyma czas na dostosowanie się i opracowanie zamienników. UE zapowiada, że nowe prawo zacznie obowiązywać dopiero od przyszłego roku.

Wyjątki? Tak, ale ściśle określone

Niektórych zastosowań PFAS nie da się jeszcze łatwo zastąpić. Dlatego Bruksela rozważa wprowadzenie wyjątków. Dotyczy to m.in. inhalatorów dla astmatyków, układów elektronicznych w samochodach czy komponentów do paneli słonecznych. W tych obszarach bezpieczeństwo i skuteczność wciąż zależą od PFAS.

Dyskusje na temat wyjątków są gorące. Głos zabierają producenci, ekolodzy i naukowcy. Celem jest znalezienie kompromisu między zdrowiem publicznym a potrzebami gospodarki.

Kwestia kosztów i zysków

Według analiz Komisji Europejskiej, koszt zastąpienia PFAS wyniesie od 10 do 15 miliardów euro w okresie przejściowym. To sporo – ale niewiele w porównaniu do szacowanych kosztów leczenia chorób wywołanych przez te związki. Te mogą sięgać nawet 84 miliardów euro rocznie. Do tego dochodzą jeszcze wydatki na oczyszczanie skażonych terenów i wód.

Eksperci podkreślają, że zakaz może być impulsem do innowacji. Już teraz niektóre firmy opracowują nowe technologie. Fjällräven czy Patagonia oferują odzież outdoorową bez PFAS. Coraz więcej producentów patelni stawia na powłoki ceramiczne zamiast teflonu.

Unia znów wyznacza standardy

Nowe przepisy mogą mieć wpływ nie tylko na Europę. Produkty sprowadzane na unijny rynek również będą musiały spełniać rygorystyczne normy. To tzw. „efekt brukselski” – gdy europejskie regulacje stają się wzorem dla innych części świata. Podobnie było z zakazem plastikowych słomek czy ograniczeniami dotyczącymi mikroplastiku.

Co to oznacza dla konsumentów?

Zwykły Europejczyk nie odczuje zmian z dnia na dzień. Produkty zawierające PFAS nadal będą dostępne, dopóki nie wyczerpią się zapasy. Ale z czasem pojawią się nowe wersje – pozbawione szkodliwych związków. Patelnia może wymagać innej pielęgnacji, kurtka – częstszej impregnacji. Ale w zamian zyskamy większe bezpieczeństwo zdrowotne i czystsze środowisko.

Przełom, który może uratować przyszłość

– Od lat byliśmy narażeni na działanie tych substancji, często nieświadomie – mówi Anna Nowak z Europejskiego Biura Ochrony Środowiska. – Zakaz PFAS to nie tylko regulacja. To powrót do prawa do życia w zdrowym środowisku.

Europejscy naukowcy nie mają wątpliwości. PFAS trzeba eliminować. Nawet jeśli nie wiemy jeszcze wszystkiego o ich wpływie, dowodów szkodliwości jest już wystarczająco dużo, by działać – podkreślają eksperci.

Co dalej?

W najbliższych miesiącach Komisja Europejska opublikuje projekt rozporządzenia. Potem rozpoczną się konsultacje publiczne. Swój głos będą mogli zabrać wszyscy: konsumenci, organizacje pozarządowe, firmy i przedstawiciele branży. Dopiero po ich zakończeniu dokument trafi do głosowania w Parlamencie Europejskim i Radzie UE.

Jedno jest pewne – Europa mówi PFAS „dość”. A to może być początek globalnej zmiany.

The post Trwałość, która jest problemem. Unia Europejska zakazuje takich produktów first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/24/trwalosc-ktora-jest-problemem-unia-europejska-zakazuje-takich-produktow/feed/ 0
Mieszkańcy czekają na ten list. W całej Polsce spółdzielnie wysyłają rachunki grozy [22.07.2025] https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/mieszkaja-czekaja-na-ten-list-w-calej-polsce-spoldzielnie-wysylaja-rachunki-grozy-22-07-2025/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=mieszkaja-czekaja-na-ten-list-w-calej-polsce-spoldzielnie-wysylaja-rachunki-grozy-22-07-2025 https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/mieszkaja-czekaja-na-ten-list-w-calej-polsce-spoldzielnie-wysylaja-rachunki-grozy-22-07-2025/#respond Tue, 22 Jul 2025 15:28:28 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79461 Pierwsza połowa roku w spółdzielniach minęła spokojnie. To pozorna cisza – jesienne walne zgromadzenia przyniosą mieszkańcom nieprzyjemne wiadomości o podwyżkach, których nie da się już dłużej unikać. Niektórych czekają wzrosty nawet o 200 złotych miesięcznie. Większość zarządów spółdzielni mieszkaniowych postanowiła poczekać z niepopularnymi decyzjami do jesieni. Po burzliwych protestach z końca ubiegłego roku nikt nie […]

The post Mieszkańcy czekają na ten list. W całej Polsce spółdzielnie wysyłają rachunki grozy [22.07.2025] first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Pierwsza połowa roku w spółdzielniach minęła spokojnie. To pozorna cisza – jesienne walne zgromadzenia przyniosą mieszkańcom nieprzyjemne wiadomości o podwyżkach, których nie da się już dłużej unikać. Niektórych czekają wzrosty nawet o 200 złotych miesięcznie.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Większość zarządów spółdzielni mieszkaniowych postanowiła poczekać z niepopularnymi decyzjami do jesieni. Po burzliwych protestach z końca ubiegłego roku nikt nie chciał ryzykować społecznych napięć na początku 2025 roku. To jednak tylko przesunięcie problemu w czasie – rachunki za rosnące koszty i tak będą musiały zostać zapłacone.

Dlaczego teraz panuje spokój

Sprzyjająca zima pomogła zarządom w odroczeniu trudnych decyzji. Niższe rachunki za ogrzewanie dały argumenty przed mieszkańcami – skoro zaoszczędziliśmy na cieple, można wstrzymać się z podwyżkami, jak tłumaczy portal infor.pl. To jednak była tylko taktyka zyskania czasu, bo fundamentalne problemy z kosztami pozostały nierozwiązane.

Presja społeczna też odegrała swoją rolę. Zarządy, pamiętając grudniowe protesty mieszkańców, nie chciały prowokować kolejnych konfliktów. Część spółdzielni wprowadziła podwyżki już pod koniec ubiegłego roku, co pozwala im teraz zachować status quo bez kolejnych korekt.

Niektóre spółdzielnie po prostu wykorzystują rezerwy zgromadzone w poprzednich latach. To jednak rozwiązanie jednorazowe – pieniądze prędzej czy później się skończą, a wtedy podwyżki będą jeszcze bardziej odczuwalne.

Koszty pną się w górę nieubłaganie

Największy problem stanowią rosnące koszty pracy. Płaca minimalna wzrosła w styczniu do 4666 złotych brutto, jak podaje kadromierz.pl. Każdy konserwator, sprzątaczka czy pracownik ochrony musi dostać podwyżkę. Dla większych spółdzielni to setki tysięcy złotych dodatkowych kosztów rocznie.

Woda drożeje w zawrotnym tempie. W niektórych miastach wzrosty są drastyczne – mieszkańcy Białegostoku płacą o 49 procent więcej, Łodzi o 34,9 procent, Opola o 28,6 procent, a Wrocławia o 19,5 procent, jak informuje wp.pl. To efekt odblokowywania przez Wody Polskie podwyżek, które przez lata były sztucznie hamowane.

Materiały budowlane i usługi remontowe także znacznie podrożały. Każdy hydraulik, elektryk czy firma malarska podnosi stawki, bo sama płaci więcej za wszystko. Dodatkowe obciążenia przynoszą nowe unijne wymogi termomodernizacji i obowiązkowe przeglądy.

Jesień przyniesie gorzką prawdę

Kluczowy będzie okres od września do listopada, kiedy odbywają się walne zgromadzenia. To wtedy zarządy będą musiały przedstawić mieszkańcom plany finansowe na 2026 rok i uzasadnić konieczność podwyżek opłat eksploatacyjnych.

Według badania Krajowego Rejestru Długów mieszkańcy spodziewają się drastycznych wzrostów – rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć o 70 procent, a za wodę i ścieki o 65 procent, jak podaje infor.pl. To może oznaczać dodatkowe 100-200 złotych miesięcznie dla przeciętnej rodziny.

Najbardziej ucierpią lokatorzy w starych blokach, gdzie fundusze remontowe są na skraju wyczerpania. Lata zaniedbań dają o sobie znać – przeciekające dachy, pękające rury, odpadające tynki. Te remonty nie mogą czekać, a koszty muszą ponieść mieszkańcy.

Eksperci przewidują wzrosty opłat rzędu 5-8 procent w większości spółdzielni, ale w przypadkach wymagających pilnych remontów podwyżki mogą sięgnąć nawet 15-20 procent. Dla wielu rodzin będzie to poważne obciążenie budżetu domowego.

Rewolucja w naliczaniu opłat za wodę

Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje rewolucyjne zmiany w systemie naliczania opłat za wodę. Nowy system progresywny ma wprowadzić 5 progów cenowych – pierwszy metr sześcienny ma kosztować 1 złoty, kolejne będą droższe, jak podaje farmer.pl.

To oznacza, że gospodarstwa zużywające więcej wody zapłacą proporcjonalnie więcej. Przeciętna czteroosobowa rodzina zużywa około 20 metrów sześciennych wody miesięcznie, więc zmiany będą odczuwalne. Dodatkowo gminy, a nie Wody Polskie, będą zatwierdzać taryfy, co może oznaczać szybsze wprowadzanie podwyżek.

Nowe przepisy mają wejść w życie już w pierwszym kwartale 2025 roku. To może oznaczać kolejną falę wzrostu kosztów dla spółdzielni mieszkaniowych i ich lokatorów.

Co mogą zrobić mieszkańcy

Lokatorzy nie są całkiem bezradni wobec nadchodzących podwyżek. Warto już teraz zacząć uczestniczyć w zebraniach spółdzielni, zadawać pytania o planowane wydatki i żądać szczegółowych wyjaśnień od zarządu.

Grupy mieszkańców mogą wspólnie negocjować umowy z dostawcami usług. Porównanie ofert różnych firm często pozwala zaoszczędzić kilka procent, co w skali całego osiedla daje tysiące złotych oszczędności rocznie.

Kontrola nad gospodarowaniem środkami to podstawa. Mieszkańcy powinni sprawdzać, ile spółdzielnia wydaje na administrację, czy przetargi są uczciwe, czy fundusz remontowy jest właściwie wykorzystywany. Aktywność lokatorów często wymusza oszczędności tam, gdzie wcześniej nikt nie zwracał uwagi na koszty.

Niektóre spółdzielnie wprowadzają programy oszczędnościowe – wymiana oświetlenia na LED, termomodernizacja, montaż paneli fotowoltaicznych. To inwestycje, które w dłuższej perspektywie obniżają koszty eksploatacji.

Czarna wizja przyszłości spółdzielni

Sytuacja spółdzielni mieszkaniowych będzie się systematycznie pogarszać. Rosnące koszty przy ograniczonych możliwościach finansowych mieszkańców tworzą wybuchową mieszankę. Niektóre spółdzielnie mogą stanąć przed problemami z płynnością finansową.

Rząd nie planuje systemowej pomocy dla sektora spółdzielczego. Zarządy muszą radzić sobie same, co w praktyce oznacza przerzucanie wszystkich kosztów na lokatorów. Alternatywą jest zadłużanie się, ale to tylko odwleka problemy i je pogłębia.

Eksperci ostrzegają, że część spółdzielni może nie wytrzymać presji rosnących kosztów. Szczególnie te w złym stanie technicznym, wymagające dużych nakładów remontowych, mogą mieć poważne problemy finansowe.

Era taniego mieszkania w bloku definitywnie się kończy. Najbliższe miesiące pokażą, jak bolesne będą konsekwencje tej zmiany dla milionów polskich rodzin. Jedno jest pewne – jesienne walne zgromadzenia będą jednymi z najbardziej burzliwych w historii polskich spółdzielni mieszkaniowych.

The post Mieszkańcy czekają na ten list. W całej Polsce spółdzielnie wysyłają rachunki grozy [22.07.2025] first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/mieszkaja-czekaja-na-ten-list-w-calej-polsce-spoldzielnie-wysylaja-rachunki-grozy-22-07-2025/feed/ 0
Nawet 16 tys. zł do zgarnięcia. Wpływa lawina wniosków o pieniądze, bo każdy może je dostać [22.07.2025] https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/nawet-16-tys-zl-do-zgarniecia-wplywa-lawina-wnioskow-o-pieniadze-bo-kazdy-moze-je-dostac-22-07-2025/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=nawet-16-tys-zl-do-zgarniecia-wplywa-lawina-wnioskow-o-pieniadze-bo-kazdy-moze-je-dostac-22-07-2025 https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/nawet-16-tys-zl-do-zgarniecia-wplywa-lawina-wnioskow-o-pieniadze-bo-kazdy-moze-je-dostac-22-07-2025/#respond Tue, 22 Jul 2025 12:30:08 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79454 Magazyny energii w domach biją popularność paneli słonecznych. Program Mój Prąd 6.0 przyciągnął już ponad 104 tysiące wniosków na kwotę przekraczającą 1,5 miliarda złotych. Największe zainteresowanie budzą przydomowe magazyny prądu – to właśnie na nie złożono najwięcej aplikacji. Szósta edycja najpopularniejszego programu dotacji w Polsce rozkręca się na dobre. Od wrześniowego startu wpłynęło już ponad […]

The post Nawet 16 tys. zł do zgarnięcia. Wpływa lawina wniosków o pieniądze, bo każdy może je dostać [22.07.2025] first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Magazyny energii w domach biją popularność paneli słonecznych. Program Mój Prąd 6.0 przyciągnął już ponad 104 tysiące wniosków na kwotę przekraczającą 1,5 miliarda złotych. Największe zainteresowanie budzą przydomowe magazyny prądu – to właśnie na nie złożono najwięcej aplikacji.

Fot. Kraków w Pigułce

Szósta edycja najpopularniejszego programu dotacji w Polsce rozkręca się na dobre. Od wrześniowego startu wpłynęło już ponad 104 tysiące wniosków na łączną kwotę przekraczającą 1,53 miliarda złotych. Co szczególnie zaskakuje ekspertów – to nie klasyczne panele fotowoltaiczne cieszą się największym zainteresowaniem, ale przydomowe magazyny energii.

Magazyny energii biją na głowę panele

Ponad połowa – 58 tys. wniosków – dotyczy wsparcia dla magazynów energii elektrycznej, na łączną kwotę ponad 828 mln zł, jak podaje portal e-magazyny.pl. To pokazuje, że Polacy coraz bardziej świadomie podchodzą do kwestii niezależności energetycznej. Nie chcą już tylko produkować prąd, ale też go magazynować na trudniejsze czasy.

Powód takiej popularności magazynów jest prosty. Instalacje zgłoszone do przyłączenia po 1 sierpnia 2024 r. będą musiały być wyposażone w magazyn energii lub bojler elektryczny, jak informuje portal rachuneo.pl. To sprawia, że nowi inwestorzy muszą od razu myśleć kompleksowo – nie wystarczy już sama fotowoltaika.

Pieniądze jeszcze są, ale nie na długo

Obecny budżet programu wynosi rekordowe 1,85 miliarda złotych. To efekt dwukrotnego podwyższania puli środków – z początkowych 400 milionów złotych. Jednak przy takim tempie składania wniosków, pieniądze mogą się skończyć znacznie wcześniej niż planowany termin.

Około 82% tej puli zostało już rozdysponowane w złożonych wnioskach, informuje e-magazyny.pl. Oznacza to, że pozostało już tylko około 300 milionów złotych do rozdysponowania. Przy średniej kwocie dofinansowania wynoszącej kilkanaście tysięcy złotych, środki wystarczą dla maksymalnie 20-30 tysięcy kolejnych beneficjentów.

Na szczęście dla zainteresowanych, termin składania wniosków został wydłużony. Nowy termin składania dokumentów upływa 31 października 2025 r., chyba że wcześniej wyczerpane zostaną dostępne środki, podaje najnowsza informacja z e-magazyny.pl.

Do kogo trafiają największe kwoty

Program oferuje różne poziomy wsparcia w zależności od tego, kiedy instalacja została zgłoszona do przyłączenia. Największe pieniądze mogą otrzymać ci, którzy zdecydują się na pełen pakiet – fotowoltaikę z magazynami energii i ciepła.

Jeśli ktoś będzie chciał zainwestować jednocześnie w fotowoltaikę, magazyn energii i magazyn ciepła, będzie mógł ubiegać się o dotację na wszystkie trzy urządzenia, czyli w sumie będzie mógł otrzymać aż do 28 tysięcy złotych, jak wyjaśniała ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska podczas konferencji prasowej.

W praktyce wygląda to tak: za samą instalację fotowoltaiczną można dostać do 7 tysięcy złotych (lub 6 tysięcy bez magazynu dla starszych instalacji), za magazyn energii elektrycznej – do 16 tysięcy złotych, a za magazyn ciepła – do 5 tysięcy złotych. Łącznie daje to wspomniane 28 tysięcy złotych.

Warunkiem jest jednak, że dofinansowanie nie może przekroczyć 50 procent kosztów inwestycji. To oznacza, że aby otrzymać maksymalną kwotę, trzeba wydać co najmniej 56 tysięcy złotych na cały zestaw.

Kto może liczyć na wsparcie

Program Mój Prąd 6.0 skierowany jest do konkretnej grupy odbiorców. Beneficjentami szóstej odsłony programu Mój Prąd są osoby fizyczne, które na własne potrzeby wytwarzają prąd elektryczny i które mają zawartą umowę z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej, jak podaje solaredge.com.

Kluczowy jest też system rozliczania się z energią. Prawo do ubiegania się o dofinansowanie przysługuje prosumentom, którzy rozliczają się z siecią w systemie net-bilingu, dodaje to samo źródło. Osoby korzystające ze starszego systemu opustów muszą najpierw przejść na net-billing, aby móc ubiegać się o dotację.

Program obejmuje także inwestorów, którzy już wcześniej montowali panele. Ważne jest jednak, aby wydatki zostały poniesione po 1 stycznia 2021 roku – wcześniejsze inwestycje nie kwalifikują się do dofinansowania.

Nowe zasady od sierpnia zmieniają wszystko

Największa zmiana w programie dotyczy instalacji zgłaszanych do sieci od 1 sierpnia 2024 roku. Magazyn energii/ciepła jest obligatoryjny dla mikroinstalacji fotowoltaicznych zgłoszonych do przyłączenia od 01.08.2024 r., jak wyjaśnia Columbus Energy.

To oznacza, że nowi inwestorzy nie mogą już otrzymać dofinansowania tylko na panele fotowoltaiczne – muszą jednocześnie inwestować w magazynowanie energii. W zamian otrzymują jednak większe możliwości – maksymalna moc dotowanej instalacji wzrosła z 10 do 20 kilowatów.

Dla instalacji zgłoszonych przed końcem lipca 2024 roku zasady są łagodniejsze – magazyny pozostają opcjonalne, ale maksymalna moc instalacji to tylko 10 kilowatów.

Eksperci zalecają określony stosunek mocy paneli do pojemności magazynu. Na każdy 1 kWp zainstalowanej mocy fotowoltaiki powinno przypaść 1,5 kWh pojemności magazynu energii. Nie jest to warunek, a zalecenie, precyzuje Columbus Energy.

Co dalej z programem

Obecna edycja ma działać do końca października 2025 roku lub do wyczerpania środków. Tempo składania wniosków sugeruje jednak, że pieniądze skończą się znacznie wcześniej.

Realizację programu Mój Prąd przewidziano na lata 2019–2025, jak podaje solaredge.com. Oznacza to, że po szóstej edycji program może się skończyć, chyba że rząd zdecyduje o jego przedłużeniu.

Jak dotąd program okazał się ogromnym sukcesem. Łączna wypłacona kwota dofinansowania wyniosła 2 985 013 262 zł, informuje oficjalna strona mojprad.gov.pl. Program przyczynił się do powstania setek tysięcy domowych instalacji fotowoltaicznych w całym kraju.

Czy warto się spieszyć

Matematyka jest bezlitosna – przy obecnym tempie składania wniosków i pozostałym budżecie, środki mogą wystarczyć na kilka miesięcy. Dodatkowo NFOŚiGW potrzebuje około 140 dni roboczych na rozpatrzenie wniosku i wypłatę dofinansowania.

To oznacza, że osoby planujące inwestycję w fotowoltaikę z magazynami energii powinny działać szybko. Szczególnie że procedura składania wniosku jest stosunkowo prosta – wystarczy zarejestrować się w systemie, wypełnić dokumenty i dołączyć faktury potwierdzające poniesione wydatki.

Dla wielu rodzin dotacja może pokryć znaczną część kosztów inwestycji. Przy obecnych cenach energii i rosnących rachunkach za prąd, własna instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii może zwrócić się w ciągu kilku lat. Dodatkowe 16-28 tysięcy złotych dofinansowania znacznie skraca ten okres.

The post Nawet 16 tys. zł do zgarnięcia. Wpływa lawina wniosków o pieniądze, bo każdy może je dostać [22.07.2025] first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/nawet-16-tys-zl-do-zgarniecia-wplywa-lawina-wnioskow-o-pieniadze-bo-kazdy-moze-je-dostac-22-07-2025/feed/ 0
400 zł miesięcznie do emerytury za każde wychowane dziecko. Seniorzy czekają na decyzję prezydenta https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/400-zl-miesiecznie-do-emerytury-za-kazde-wychowane-dziecko-seniorzy-czekaja-na-decyzje-prezydenta/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=400-zl-miesiecznie-do-emerytury-za-kazde-wychowane-dziecko-seniorzy-czekaja-na-decyzje-prezydenta https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/400-zl-miesiecznie-do-emerytury-za-kazde-wychowane-dziecko-seniorzy-czekaja-na-decyzje-prezydenta/#respond Tue, 22 Jul 2025 05:43:33 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79451 Emeryci z czasów PRL-u wracają z petycją do prezydenta. Chcą 800 złotych miesięcznie za każdego potomka, który dziś pracuje i płaci podatki w Polsce. Ich argument jest prosty: wychowali obecnych podatników bez złotówki wsparcia od państwa, więc teraz należy im się rekompensata. Nowa petycja w sprawie „800 plus dla seniorów” wpłynęła w maju 2025 roku […]

The post 400 zł miesięcznie do emerytury za każde wychowane dziecko. Seniorzy czekają na decyzję prezydenta first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Emeryci z czasów PRL-u wracają z petycją do prezydenta. Chcą 800 złotych miesięcznie za każdego potomka, który dziś pracuje i płaci podatki w Polsce. Ich argument jest prosty: wychowali obecnych podatników bez złotówki wsparcia od państwa, więc teraz należy im się rekompensata.

Fot. Shutterstock

Nowa petycja w sprawie „800 plus dla seniorów” wpłynęła w maju 2025 roku do Kancelarii Prezydenta RP. To już kolejna próba przebicia się z tym postulatem do najwyższych władz – pierwsza trafiła do prezydenta Andrzeja Dudy w 2023 roku, ale została przekazana do ministerstwa bez konkretnych działań.

Autorzy petycji nie mają wątpliwości – to kwestia elementarnej sprawiedliwości społecznej. Rodzice z tamtych czasów wychowywali dzieci w trudnych warunkach ekonomicznych, bez becikowego, 500 plus, 300 plus na wyprawkę szkolną czy babciowego. Wszystko robili na własny koszt, często ograniczając się w podstawowych potrzebach.

Rekompensata za 172 tysiące złotych strat

Wyliczenia są bezlitosne dla seniorów. Za dwanaście lat pobierania 800 plus dzisiejsze rodziny otrzymują łącznie 115 200 złotych na jedno dziecko. Jeśli doliczyć wcześniejszy program 500 plus, który obowiązywał przez osiem lat, łączna strata wynosi właśnie te 172 800 złotych za każdego potomka.

W przypadku małżeństw, gdzie dziecko wychowywane było wspólnie, propozycja zakłada podział kwoty po 400 zł dla każdego z rodziców. To logiczne rozwiązanie, bo oboje rodzice ponosili koszty wychowania.

Jak podaje portal Infor.pl, głównym argumentem petycji jest przekonanie, że „osoby, które poświęciły lata na wychowanie dzieci, zasługują na dodatkowe wsparcie emerytalne jako rodzaj rekompensaty za trud i lata, kiedy system nie oferował im tego typu wsparcia”.

Nie tylko seniorzy czują się pokrzywdzeni

Problem nie dotyczy wyłącznie emerytów z czasów PRL-u. W przestrzeni publicznej coraz głośniej mówi się również o pięćdziesięciolatkach, którzy wychowywali dzieci tuż przed wprowadzeniem programu 500 plus w 2016 roku.

Ta grupa też czuje się pominięta przez system. Ich dorosłe dzieci nie kwalifikowały się już do świadczenia, a oni sami nie mogli skorzystać z żadnej formy wsparcia rodzinnego. Dziś patrzą, jak młodsze pokolenia otrzymuje setki złotych miesięcznie, podczas gdy oni przez lata radzili sobie sami.

Portal Forsal.pl przytacza wypowiedź małżeństwa Traczyków z czasów PRL-u: „Należymy do rodziców z czasów PRL-u. Łatwo nie było, ale zrobiliśmy wszystko, żeby nasza córka i synowie zdobyli wyższe wykształcenie. Daliśmy radę, a naszym dzieciom dobrze się powodzi. Dzisiaj rodzinom jest łatwiej. Dostają 800 plus, 300 plus na wyprawkę szkolną, teraz jest jeszcze babciowe”.

Ministerstwo odmawia, ale presja rośnie

Ministerstwo Rodziny w odpowiedzi na petycję zaznaczyło, że obecne przepisy dotyczące programu 800 plus nie obejmują emerytów ani dodatków wstecznych, jak informuje portal Warszawa w Pigułce. Resort przekazał sprawę dalej, nie podejmując konkretnych działań ustawodawczych.

Departament polityki rodzinnej jasno stwierdził, że „ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci nie reguluje zagadnień związanych z dodatkami do emerytur”. Tym samym propozycja została odrzucona jeszcze na poziomie ministerialnym.

Jednak presja społeczna stale rośnie. W mediach społecznościowych temat regularnie powraca, a seniorzy nie zamierzają rezygnować ze swoich postulatów. Czują się pominięci w strumieniu rządowych pieniędzy, który od lat płynie do młodszych pokoleń.

Nowy kontekst daje nadzieję na przełom

Sytuacja może się zmienić w świetle innych rządowych planów. Ministerstwo Pracy zapowiedziało już w projektach dotyczących umów cywilnoprawnych, że nowe przepisy mogą działać wstecz. Jak podaje portal Goniec.pl, reforma wliczania do stażu pracy umów cywilnoprawnych ma obejmować również wcześniejsze okresy zatrudnienia.

Ten precedens otwiera nowe możliwości dla zwolenników 800 plus dla seniorów. Jeśli prawo może działać wstecz w jednym przypadku, dlaczego nie w innym? To argument, który coraz częściej pojawia się w dyskusjach.

Teoretycznie więc nie ma prawnych przeszkód, żeby nowe świadczenie obejmowało także dzieci wychowane przed uruchomieniem programu. Wszystko zależy od woli politycznej i dostępności środków w budżecie.

Gigantyczne koszty jako główna przeszkoda

Problem tkwi w finansach. Wprowadzenie 800 plus dla seniorów oznaczałoby ogromne obciążenie budżetowe. W Polsce mieszka około 9 milionów emerytów, a większość z nich wychowała co najmniej jedno dziecko.

Nawet przy bardzo konserwatywnych szacunkach koszt wyniósłby kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. To kwota porównywalna z całkowitym budżetem obecnego programu 800 plus dla dzieci.

Przy obecnych wyzwaniach budżetowych trudno sobie wyobrazić wprowadzenie tak kosztownego programu. To właśnie względy finansowe prawdopodobnie decydują o chłodnym przyjęciu propozycji przez rząd.

Alternatywne rozwiązania na stole

Ponieważ regularne świadczenie 800 plus dla seniorów wydaje się trudne do przeforsowania, pojawiają się kompromisowe pomysły. Najczęściej mowa o jednorazowej rekompensat, jak informuje portal Infor.pl.

„Padł ciekawy pomysł jednorazowej rekompensaty za trud wychowania dziecka, dzieci, bez pomocy państwa. Oczywiście nie chodzi o wielkie kwoty, bo budżet państwa nie pozwoliłby sobie z tym, ale chociaż kilkadziesiąt, no ewentualnie kilkanaście tysięcy dla rodziców, którzy mają dzieci pracujące i odprowadzające podatki w Polsce” – czytamy na portalu.

Taka opcja byłaby mniej obciążająca dla budżetu niż regularne miesięczne wypłaty. Jednocześnie stanowiłaby formę uznania dla wkładu starszego pokolenia w budowanie dzisiejszego społeczeństwa.

Co dalej z postulatami?

Dalsze losy propozycji zależą od stanowiska władz. Zgodnie z prawem, prezydent może skierować inicjatywę ustawodawczą do Sejmu lub przekazać sprawę właściwemu organowi.

Na razie nie wiadomo, czy prezydent zajmie się tą kwestią. Jednak środowiska senioralne nie odpuszczają i regularnie przypominają o swoich postulatach. Coraz częściej pojawia się także pytanie o stanowisko nowego prezydenta w tej sprawie.

Niezależnie od finansów, sprawa 800 plus dla seniorów dotyka fundamentalnej kwestii sprawiedliwości międzypokoleniowej. Dzisiejsi seniorzy nie tylko wychowali obecne pokolenie podatników, ale także przez dziesięciolecia płacili składki na system emerytalny. Teraz, gdy potrzebują wsparcia, czują się zapomniani przez państwo, które hojnie wspiera młodsze pokolenia.

Czy ich głos zostanie wreszcie usłyszany? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – seniorzy nie zamierzają milczeć i będą walczyć o to, co uważają za swoją należność.

The post 400 zł miesięcznie do emerytury za każde wychowane dziecko. Seniorzy czekają na decyzję prezydenta first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/22/400-zl-miesiecznie-do-emerytury-za-kazde-wychowane-dziecko-seniorzy-czekaja-na-decyzje-prezydenta/feed/ 0
Koniec anonimowej gotówki. Od 2027 r. UE wprowadza surowe limity – zmiany odczujemy wszyscy https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/koniec-anonimowej-gotowki-od-2027-r-ue-wprowadza-surowe-limity-zmiany-odczujemy-wszyscy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=koniec-anonimowej-gotowki-od-2027-r-ue-wprowadza-surowe-limity-zmiany-odczujemy-wszyscy https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/koniec-anonimowej-gotowki-od-2027-r-ue-wprowadza-surowe-limity-zmiany-odczujemy-wszyscy/#respond Mon, 21 Jul 2025 17:10:05 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79449 Od 2027 roku Unia Europejska diametralnie zmienia zasady korzystania z gotówki. Nowe przepisy oznaczają nie tylko koniec anonimowych płatności, ale i zupełnie nowy rozdział w relacji obywateli z instytucjami finansowymi. Gotówka, która przez dekady była symbolem swobody i prywatności, trafia pod lupę unijnych regulatorów. Limit 10 tys. euro i obowiązkowe raportowanie Zgodnie z zatwierdzonymi przepisami, […]

The post Koniec anonimowej gotówki. Od 2027 r. UE wprowadza surowe limity – zmiany odczujemy wszyscy first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Od 2027 roku Unia Europejska diametralnie zmienia zasady korzystania z gotówki. Nowe przepisy oznaczają nie tylko koniec anonimowych płatności, ale i zupełnie nowy rozdział w relacji obywateli z instytucjami finansowymi. Gotówka, która przez dekady była symbolem swobody i prywatności, trafia pod lupę unijnych regulatorów.

Fot. Kraków w Pigułce

Limit 10 tys. euro i obowiązkowe raportowanie

Zgodnie z zatwierdzonymi przepisami, każda transakcja gotówkowa powyżej 10 000 euro (ok. 42 000 zł) zostanie zakazana na terenie całej Unii. Dodatkowo już przy płatnościach przekraczających 3 000 euro (ok. 12 800 zł) konieczne będzie potwierdzenie tożsamości płatnika i zgłoszenie operacji do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF).

Co ważne, przepisy nie będą dotyczyły wyłącznie firm. Obejmą także osoby prywatne, co w praktyce oznacza, że zakup samochodu, drogiego sprzętu RTV czy nawet zestawu mebli za gotówkę stanie się niemożliwy – lub obwarowany procedurami identyfikacyjnymi.

Oficjalny cel: walka z praniem pieniędzy i terroryzmem

Nowe regulacje mają na celu walkę z nielegalnym obrotem finansowym. Bruksela tłumaczy zmiany chęcią ograniczenia:

  • prania pieniędzy,
  • finansowania działalności przestępczej,
  • unikania podatków i ukrywania majątku.

Zyskają organy ścigania, instytucje nadzoru oraz fiskus. Pełna transparentność transakcji ma umożliwić szybsze wykrywanie przestępstw i skuteczniejszą egzekucję prawa.

Krytycy ostrzegają: to zamach na prywatność

Choć cele reformy wydają się słuszne, wielu ekspertów ostrzega przed konsekwencjami dla zwykłych obywateli. Wprowadzenie limitów i obowiązku identyfikacji to – według krytyków – początek końca gotówki jako narzędzia wolności finansowej.

Seniorzy, osoby wykluczone cyfrowo oraz drobni przedsiębiorcy mogą mieć utrudniony dostęp do transakcji, które dziś wykonują swobodnie. Obawy budzi też wizja przyszłości bez gotówki, w której każda płatność będzie śledzona, rejestrowana i analizowana przez państwo lub banki.

Polska też wejdzie w ten system. Czy będą jeszcze niższe limity?

Choć obecnie Polacy mogą płacić gotówką praktycznie bez ograniczeń, to od 2027 roku sytuacja się zmieni. Możliwe, że – wzorem Francji i Hiszpanii – nasz kraj wprowadzi jeszcze niższe krajowe progi, np. do 1 000 euro. Dodatkowo już teraz pojawiają się sygnały, że gotówka może być wypierana z obiegu poprzez:

  • zmniejszanie liczby bankomatów,
  • wyższe opłaty za wypłaty gotówki,
  • zamykanie placówek bankowych,
  • promowanie płatności cyfrowych i aplikacji mobilnych.

Rewolucja czy kontrola totalna?

Nowe przepisy to nie tylko zmiana prawna, ale też przełom kulturowy. W praktyce oznaczają koniec anonimowych zakupów – każda większa transakcja gotówkowa będzie identyfikowana, raportowana i ewidencjonowana.

Choć Unia zapewnia, że nie planuje całkowitej likwidacji gotówki, to od 2027 roku stanie się ona środkiem płatniczym pod pełną kontrolą. Wielu komentatorów nie ma wątpliwości: to początek ery cyfrowej transparentności, w której gotówka traci ostatni bastion niezależności.

Źródło: warszawawpigulce.pl, forsal.pl.

The post Koniec anonimowej gotówki. Od 2027 r. UE wprowadza surowe limity – zmiany odczujemy wszyscy first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/koniec-anonimowej-gotowki-od-2027-r-ue-wprowadza-surowe-limity-zmiany-odczujemy-wszyscy/feed/ 0
Dzisiejsi 40-latkowie pierwszymi ofiarami demograficznej katastrofy. Ich emerytury mogą być symboliczne https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/dzisiejsi-40-latkowie-pierwszymi-ofiarami-demograficznej-katastrofy-ich-emerytury-moga-byc-symboliczne/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=dzisiejsi-40-latkowie-pierwszymi-ofiarami-demograficznej-katastrofy-ich-emerytury-moga-byc-symboliczne https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/dzisiejsi-40-latkowie-pierwszymi-ofiarami-demograficznej-katastrofy-ich-emerytury-moga-byc-symboliczne/#respond Mon, 21 Jul 2025 16:35:09 +0000 https://krakowwpigulce.pl/?p=79441 Pokolenie, które właśnie osiąga zawodowe szczyty, za 25 lat stanie przed emerytalną przepaścią. Polska starzeje się najszybciej w Europie, a współczynnik dzietności spadł do katastrofalnego poziomu 1,03. Gdy obecni czterdziestolatkowie będą przechodzić na emeryturę w 2050 roku, system może się załamać pod ciężarem demograficznych zmian. Liczby nie kłamią, a prognozy demograficzne przyprawiają o zawrót głowy. […]

The post Dzisiejsi 40-latkowie pierwszymi ofiarami demograficznej katastrofy. Ich emerytury mogą być symboliczne first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
Pokolenie, które właśnie osiąga zawodowe szczyty, za 25 lat stanie przed emerytalną przepaścią. Polska starzeje się najszybciej w Europie, a współczynnik dzietności spadł do katastrofalnego poziomu 1,03. Gdy obecni czterdziestolatkowie będą przechodzić na emeryturę w 2050 roku, system może się załamać pod ciężarem demograficznych zmian.

Fot. Warszawa w Pigułce

Liczby nie kłamią, a prognozy demograficzne przyprawiają o zawrót głowy. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego do 2060 roku Polska skurczy się z obecnych 37,5 miliona do 30,9 miliona mieszkańców w wariancie średnim, a w najgorszym scenariuszu zostanie nas jedynie 26,7 miliona. To oznacza ubytek nawet 6,7 miliona ludzi – więcej niż liczy dzisiaj łącznie pięć najmniejszych województw.

Jeszcze dramatyczniejsze są dane o dzietności. Jak alarmuje portal Obserwator Gospodarczy, współczynnik dzietności w Polsce za pierwszy kwartał 2025 roku wyniósł zaledwie 1,03 dziecka na kobietę. To najgorszy wynik w Europie i jeden z najniższych na świecie. Dla porównania, do zastępowalności pokoleń potrzebny jest współczynnik 2,1. Oznacza to, że każde kolejne pokolenie będzie o połowę mniejsze od poprzedniego.

System emerytalny na skraju załamania

Obecni trzydziestokilkulatkowie i czterdziestolatkowie znajdą się w najbardziej niekorzystnej sytuacji demograficznej w historii Polski. Gdy będą przechodzić na emerytury w latach 2050-2060, na jednego pracującego może przypadać nawet dwóch emerytów. ZUS nie wytrzyma takiego obciążenia mimo zapewnień o stabilności systemu.

Jak ostrzega dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego w rozmowie z portalem Money.pl, „system z jednej strony raczej się utrzyma, jednak z drugiej nie oznacza to, że równocześnie utrzymają się jego uczestnicy”. Paradoks polega na tym, że system emerytalny może uniknąć bankructwa tylko kosztem wypłacanych świadczeń.

Prezes ZUS Zbigniew Derdziuk przyznaje w wywiadzie dla Money.pl, że problem stanie się coraz bardziej widoczny już w kolejnej dekadzie. „Dziś jest bardzo dużo wyłączeń z okresu płacenia składek. Osoby pracujące do 26 roku życia ich nie płacą, nie płacą składek osoby bezrobotne, są też niepłacone składki podczas chorób” – wylicza szef Zakładu.

Badania Group of Research in Applied Economics (GRAPE) prognozują, że w 2050 roku około 50 procent osób pobierających polskie świadczenie emerytalne będzie otrzymywało emeryturę minimalną. Klub Jagielloński alarmuje, że dla wielu przyszłych emerytów świadczenia mogą być tak niskie, że nie wystarczą nawet na podstawowe leki.

IKZE jako koło ratunkowe dla zdeterminowanych

W obliczu demograficznej katastrofy rząd promuje dodatkowe oszczędzanie w ramach Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego. W 2025 roku limity wpłat na IKZE zostały podniesione do 10 407,60 złotych dla zwykłych pracowników i 15 611,40 złotych dla przedsiębiorców.

Jak wyjaśnia portal PITax.pl, główną zaletą IKZE jest możliwość odliczenia wpłat od podstawy opodatkowania, co daje realną ulgę podatkową już w pierwszym roku oszczędzania. Pracownik etatowy może zaoszczędzić maksymalnie 3330 złotych podatku rocznie, a przedsiębiorca nawet 4996 złotych.

Przykładowe korzyści z długoterminowego oszczędzania w IKZE pokazują potencjał tej formy zabezpieczenia emerytalnego. Regularna wpłata 500 złotych miesięcznie przez 30 lat może zapewnić dodatkowe 2434 złote miesięcznej wypłaty przez 20 lat, plus 18 tysięcy złotych ulgi podatkowej łącznie.

Eksperci portalu Analizy.pl podkreślają, że IKZE jest szczególnie korzystne dla osób o wyższych dochodach obciążanych wyższym podatkiem. Przy wypłacie środków po 65 roku życia obowiązuje tylko 10-procentowy zryczałtowany podatek, co może być znacznie korzystniejsze niż standardowe 19 procent podatku od zysków kapitałowych.

Emigracja nie gwarantuje spokoju

Część młodszych Polaków rozważa przeprowadzkę za granicę w poszukiwaniu stabilniejszego systemu emerytalnego. Niestety, dane Eurostatu pokazują, że demograficzny kryzys dotyka praktycznie całej Europy. Współczynnik dzietności w Unii Europejskiej spadł w 2023 roku do 1,38, a w większości krajów członkowskich mieści się między 1,2 a 1,4.

Jak informuje portal Forsal.pl, najwyższą dzietność w UE w 2022 roku odnotowano we Francji – 1,79, ale nawet ten wynik jest daleko od poziomu zastępowalności pokoleń. Niemcy, Włochy, Hiszpania i Portugalia zmagają się z podobnymi problemami demograficznymi jak Polska.

W wielu europejskich krajach wiek emerytalny już wynosi 67 lat i będzie nadal rósł. Państwowe emerytury są często niewielkie nawet jak na polskie standardy, a wyższe koszty życia dodatkowo pogorszają sytuację przyszłych emerytów.

Co można jeszcze zrobić

Demografowie nie mają złudzeń – obecne trendy są praktycznie nieodwracalne w perspektywie najbliższych dekad. Portal Bezprawnik.pl zwraca uwagę, że nawet programy 500+ i inne świadczenia prorodzinne nie zdołały zatrzymać spadku dzietności. W 2024 roku w Polsce urodziło się zaledwie 252 tysiące dzieci – najmniej od drugiej wojny światowej.

Młodsze pokolenia powinny więc myśleć o wielotorowej strategii zabezpieczenia emerytury. Oprócz IKZE, eksperci wskazują na inne formy oszczędzania – nieruchomości pod wynajem, inwestycje giełdowe czy lokowanie środków w metale szlachetne jako hedge przeciwko inflacji.

Kluczowe jest również inwestowanie we własne zdrowie, bo za 20-30 lat dostęp do prywatnej opieki medycznej może być jedyną alternatywą dla przeciążonego systemu publicznego. Warto także szukać dodatkowych źródeł dochodu, które mogą generować przychody pasywne na emeryturze.

Czas działać już dzisiaj

Prognozy demograficzne nie pozostawiają złudzeń – w niektórych powiatach liczba seniorów już dziś przewyższyła liczbę dzieci. Obecni trzydziesto i czterdziestolatkowie znajdą się w centrum demograficznego trzęsienia ziemi bez precedensu w polskiej historii.

To nie jest moment na odkładanie decyzji na później. Ci, którzy już dziś zaczną systematycznie oszczędzać w IKZE, IKE czy innych formach długoterminowego inwestowania, będą mieli szansę uniknąć emerytalnej biedy. Reszta może liczyć tylko na symboliczne świadczenia z ZUS i wsparcie rodziny – jeśli w ogóle ją będzie mieć.

Demograficzna katastrofa już się dzieje. Pytanie brzmi: czy zdążysz się przygotować, zanim będzie za późno?

The post Dzisiejsi 40-latkowie pierwszymi ofiarami demograficznej katastrofy. Ich emerytury mogą być symboliczne first appeared on Kraków w Pigułce.]]>
https://krakowwpigulce.pl/2025/07/21/dzisiejsi-40-latkowie-pierwszymi-ofiarami-demograficznej-katastrofy-ich-emerytury-moga-byc-symboliczne/feed/ 0