Zaparkował auto tak, że ludzie musieli skakać po jezdni!
Samochód był zaparkowany zmyślnym ukosem przy ul. Dietla, zajmując cały chodnik i kawałek ulicy. Tak więc ten, kto był bardziej zdeterminowany, pokonywał zablokowany odcinek drogi spiesznym krokiem, jezdnią (wiadomo – auta, pył na sandałach, jednak dyskomfort…). A ten, kto mniej, mógł cofnąć się jakieś 50 metrów i zupełnie swobodnie skorzystać z przejścia dla pieszych, by później kontynuować podróż drugą stroną ulicy.
„Z naszej strony decyzja była prosta – hol. A że w godzinach szczytu, to kilka chwil minęło, nim holownik przyjechał na miejsce. Jego obecność okazała się jednak kluczowa, bo zaraz po tym, jak pojawił się w rejonie, zza rogu wyłonił się kierowca auta. Nie było za bardzo o czym rozmawiać, bo okazało się, że w ostatnim czasie przekroczył limit punktów karnych i prawem jazdy nie dysponuje.
Po niezbędnych formalnościach wrócił do domu na piechotę” – opisuje Straż Miejska Miasta Krakowa.

W Krakowie w Pigułce pracuje na stanowisku redaktora. Zajmuje się tematami miejskimi. Lubi poznawać nowych ludzi i nowe miejsca.
