Chciała z nim porozmawiać, a on zaczął uciekać
Początek był zupełnie niewinny, bo choć, co prawda pieszy spacerował po ścieżce rowerowej, to jednak zamiar strażniczki był taki, żeby zamienić ze spacerowiczem kilka zdań – z kategorii ,,dyscyplinujących”, wysłuchać jego argumentacji, a jak trzeba będzie, to zastosować jedną z możliwych sankcji i szybko zakończyć temat.
Wiązało się to z tym, że tego dnia kolejny pieszy miał usłyszeć, że dwuczęściowa kładka, to nie błąd konstruktorski, ale przemyślane rozwiązanie, mające służyć bezpieczeństwu wszystkich uczestników ruchu i lepiej będzie, jak w przyszłości z tej wiedzy będzie korzystał.
Niestety rozmowy w zasadzie nie było, bo jak strażniczka poprosiła mężczyznę, żeby zszedł na bok, to odpowiedział, że nie ma czasu i zaczął się oddalać. Funkcjonariuszka przyspieszyła kroku i nakazała mu się zatrzymać, jednocześnie wyjaśniając powód interwencji. Ten jednak stwierdził, że i tak nie ma dokumentów i co najwyżej może je podyktować.
I w sumie podyktował, tylko jak się później okazało mijały się one z prawdą. A, że moment weryfikacji danych wykorzystał na ponowną próbę ucieczki, to interwencja zakończyła się mało sympatycznie – dwoma mandatami na łączną kwotę 550 zł.

W Krakowie w Pigułce pracuje na stanowisku redaktora. Zajmuje się tematami miejskimi. Lubi poznawać nowych ludzi i nowe miejsca.
