Mamusiu, nie umieraj! Pilnie potrzebna szansa na życie – Bogusi kończy się czas!

 przerażeniem patrzymy, jak nasza mama słabnie. W jej oczach, kiedyś pełnych ciepła, dziś widzimy strach… Boi się, bo rak jest silny. Chce nam ją zabrać, odebrać jej życie… My się nie poddamy! Matka walczy najmocniej i kocha najmocniej… Żeby nas ratować, nasza mama zrobiła wszystko. Dlatego dziś to my walczymy o nią! LINK: https://www.siepomaga.pl/zycie-bogusi

Fot. siepomaga.pl

Przed mamą ostatni, szósty cykl chemii, a potem protonoterapia w Monachium, jedyna i ostatnia szansa na to, by pokonać raka. Mało czasu, ogromna kwota do zapłacenia za życie! Stąd nasza rozpaczliwa prośba o pomoc… Bez niej już niedługo będziemy odwiedzać naszą mamę tylko na cmentarzu!

Jeśli straciłeś mamę – pomyśl, co byłbyś w stanie oddać za to, by znów ją przytulić. Zobaczyć jej twarz, usłyszeć w słuchawce jej głos… Jeśli nadal ją masz – zadzwoń lub odwiedź ją i powiedz, jak bardzo ją kochasz. I błagamy – pomóż nam. Mama to jedyna osoba na świecie, która zastąpi każdego, ale jej nie zastąpi nikt…

Mama, najważniejsza osoba na świecie… Co byłbyś w stanie dla niej zrobić? Zapewne wszystko… A co gdybyś dowiedział się, że umiera – rak niszczy jej ciało, odbiera jej życie – ale jest wciąż szansa, by ją uratować? Życie naszej mamy zależy od pieniędzy, których nie mamy – musimy mieć minimum 30 tysięcy euro, by dać jej szansę na życie! Jeśli kochasz swoją mamę, jeśli tak jak my byłbyś w stanie prosić obcych ludzi o jej życie, błagamy – pomóż, bo inaczej nasza mama Bogusia odejdzie, a my przegramy i nie wybaczymy sobie tego nigdy.

 

Nowotwór, rak, śmierć, chemioterapia, operacja, przerzuty. Te wszystkie słowa mieszają się w głowie, gdy walczy się o życie najbliższej osoby z okrutną chorobą, na którą nie wynaleziono jeszcze skutecznego leku… Jeszcze niedawno sami zaglądaliśmy na stronę Siepomaga, żeby wspierać potrzebujących, nigdy nie spodziewaliśmy się, że dzisiaj to my będziemy zmuszeni prosić Was o pomoc. W Polsce ratunku dla naszej mamy już nie ma… Szansa na życie jest tylko w Niemczech. Chemia zniszczyła organizm, nie zniszczyła jednak raka, okazał się na nią odporny… Nie zniszczyła też woli życia, mama walczy jak lwica, a my z nią. Protonoterapia to nasza jedyna i ostatnia nadzieja…

Mama, mamusia, tak ciężko opisać ten ładunek dobra, ciepła i troski, który mieści się w tym jednym słowie… Nasza jest właśnie taka – kochana, opiekuńcza, wspaniała. Taką jest mamą dla nas wszystkich, a jest nas troje – Marta, Marzena, Grzegorz. Taką też jest babcią… Dla czwórki swoich wnucząt zrobiłaby wszystko. Nasze dzieci nie wyobrażają sobie, że babci mogłoby zabraknąć… Jej czuły uśmiech, opiekuńcze ramiona, ciepły głos – to wszystko miałoby zniknąć?!

 

Mama dbała o siebie. Badała się regularnie. Wiedziała, jak ważna jest profilaktyka, cykliczne badania… Dwa miesiące przed diagnozą – rozsiany, nawrotowy, nieoperacyjny rak jajnika– była u dwóch ginekologów… Nikt nic nie zauważył, nikt nic nie wykrył. Objawy zaczęły się nagle – zgaga, przeraźliwy ból brzucha… Mama podejrzewała, że to coś z żołądkiem. Szpital, lekarze… W końcu któryś z nich zalecił zrobienie badania marketów nowotworowych. Gdy dostaliśmy wyniki, już wszystko było wiadomo. Załamaliśmy się…

Jak to się stało, że nikt nie wykrył nic wcześniej, mimo badań? Zostały rozpaczliwe pytania bez odpowiedzi, śmiertelna diagnoza i dramatyczna walka o życie.

Tak zaczęło się nasze onkologiczne piekło. Zamiast odwiedzać mamę w domu, przychodziliśmy na oddział szpitalny… Chemia, operacja, chemia… Było ciężko, bardzo, ale wciąż nie opuszczała nas nadzieja. Przeciwnik okazał się jednak zacięty, silniejszy… Przerzuty do węzłów chłonnych, wątroby i trzustki. I ta bezradność lekarzy, rozłożone ręce… Co teraz? Jedynie chemia, ale rak, który zaatakował naszą mamusię, okazał się oporny na chemię. Nie zrobić nic oznacza jedno – wyrok, odroczony w czasie… Tak jest w Polsce, za granicami naszego kraju jest jednak więcej możliwości, są inne metody leczenia nowotworów. Po rozpaczliwych poszukiwaniach znaleźliśmy klinikę w Monachium. W stosowanej tam terapii protonowej wiązkę protonów precyzyjnie kieruje się na ogniska komórek nowotworowych… Lekarze mówią nam, że jest duża szansa, żeby uda się zatrzymać raka i wszystko opanować!

 

Staraliśmy się wszystko zrobić sami, ale wiemy już, że nie podołamy, więc musimy prosić o pomoc! Wiemy, że każdemu jest ciężko, każdy ma swoją historię, jednak jeśli tylko jesteście w stanie pomóc naszej mamie, będziemy wdzięczni za każdą złotówkę. Tu chodzi o jej życie… Nie wiemy co jeszcze powiedzieć, bo jakich słów użyć, błagając o szansę dla najważniejszej osoby na świecie? Błagamy, pomóż uratować naszą mamusię…

Marta, Marzena i Grzegorz

Copyright © 2019 krakowwpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE