Na Babiej Górze było więcej „suchych morsów”. Nowe fakty

Zimowe morsowanie jest coraz bardziej zaraźliwe. Część wybiera wchodzenie zimą do otwartych zbiorników wodnych, inni stawiają na tzw. suche morsowanie czyli wychodzenie na śnieg w skąpym ubiorze. Turystka która w miniony weekend niemal straciła życie przez taką praktykę nie była jednak sama. 

Grupa Podhalańska GOPR

Kobieta która została znaleziona przez innych turystów okazała się być 43-letnią mieszkanką Białej Podlaskiej.

Gdy ratownicy GOPR dotarli do kobiety, była już w stanie głębokiej hipotermii a temperatura jej ciała wynosiła zaledwie 25,9 st. C.

Turystkę która wybrała się w góry w samych szortach, sportowym biustonoszu i butach udało się ubrać i na tyle rozgrzać, żeby bezpiecznie przetransportować ją na OIOM Szpitala w Suchej Beskidzkiej.

Warunki na Babiej Górze były bardzo trudne. Wiatr wiał z prędkością 85 km/h a temperatura odczuwalna osiągała -20 st. C.

Jak opisuje sytuację Gazeta Krakowska, kobieta wybrała się na suche morsowanie z grupą innych zapaleńców. Na ratunek ruszyło 20 ratowników GOPR.

Na tym jednak nie koniec bo okazuje się, że to nie jedyna grupa suchych morsów która tego dnia wybrała się na zdobywanie Babiej Góry bez odzieży i to w sensie dosłownym.

Grupa ze Studia Treningowego „Spiders” z Dębicy faktycznie postanowiła zdobyć szczyt nago, jednak organizator wyjaśnia, że kobieta nie należała do tej grupy. W mediach społecznościowych zamieścili wpis z krótkim oświadczeniem.

„To nie nasza grupa była ściągana przez GOPR w tym dniu. My jesteśmy cali i zdrowi. Jesteśmy przegotowani i zaadoptowani do zimna przez odpowiedni trening, morsujemy od 5 lat potrafimy siedzieć w zimnie wodzie po 30 minut a jeden z uczestników nawet 53min, codziennie bierzemy zimne prysznice oraz spacerujemy na sucho. Jesteśmy też przygotowani kondycyjnie co pokazał wczorajszy czas wejścia 1,5h co przewidywany czas wejścia latem to 2,5h. Znamy swoje organizmy i potrafimy powiedzieć stop co wczoraj część naszej grupy udowodniła ubierając się. Byliśmy wczoraj bardzo dobrze przygotowani, znaliśmy pogodę, kierunek wiatru. Mieliśmy w plecach potrzebną odzież, jedzenie, termosy, ocieplacze chemiczne w razie potrzeby oraz koce termiczne …na nogach raczki a w rękach kijki.”

Jak informuje GK, kobieta przebywa obecnie w Szpitalu im. Rydygiera w Krakowie. Została wyprowadzona z hipotermii, jednak pojawiły się komplikacje związane z odmrożeniami kończyn.

 

Copyright © 2019 krakowwpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE