Zadzwonili do syna Pieskowa, by wezwać go do wojska. Oto, co odpowiedział

Współpracownik rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego przeprowadził prowokacje. Dzwonił do dzieci polityków i wzywał ich do stawiennictwa w wojskowej komendzie uzupełnień. Nagrano rozmowę z synem Dmitrija Pieskowa.


Rozmowa zaczęła się od sugestii, by syn Pieskowa stawił się o 10 rano w wojskowym biurze rejestracji i poboru na badania lekarskie. Odpowiedź zaskakuje.

O 10 rano, oczywiście, nie przyjdę… Jak wiecie mam na nazwisko Pieskow – zaczął lekko zaskoczony mężczyzna – Musicie zrozumieć, jak bardzo niewłaściwe jest, abym tam był. Krótko mówiąc, rozwiążę to na innym poziomie — dodał. Po ponownym pytaniu o stawieniu się syn polityka odpowiedział, że musi „Zrozumieć celowość pójścia tam” i wyjaśnił, że chodzi o „niuanse polityczne”, choć nie chciał sprecyzować o co chodzi.

Niezowcow jednak nie dawał za wygraną i zapytał czy może zaznaczyć w formularzu zgłoszenie się na front.

Nie, nie trzeba. Jestem gotów iść, ale nie na twoją prośbę, ale jeżeli mi każą – Niezowcow zapytał czy chodzi o „rozkaz Władimira Władimirowicza”. Mężczyzna odpowiedział, że „Jeśli Władimir Władimirowicz powie mi, że muszę tam iść, to pójdę”. Zaskoczony Niezowcow odrzekł, że prezydent nie będzie dzwonił do każdego szeregowca, na co usłyszał, że syn Pieskowa „Nie jest szeregowcem” i że rozmowa jest „bezużyteczna”.

Rzecznik Kremla przyznał, że taka rozmowa rzeczywiście się odbyła, ale dodał, że pokazany materiał jest zmanipulowany i jego syn nie odmówił zgłoszenia się do poboru. Wyjaśnił, że nie ma tam istotnej części rozmowy. Powiedział, że muszą zamieścić całą.

Copyright © 2019 krakowwpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE