Jurek Owsiak w żałobie. Dyrygent WOŚP stracił przyjaciela

„Brat łata, kumpel nad kumple, przyjaciel na każdą okoliczność. Kto go znał, ten nawet nie mrugnie okiem na te słowa. Brat Witold, bo tak go nazywaliśmy, a Szczepan Witold, bo tak rejestrowaliśmy się wszędzie tam, gdzie docieraliśmy w naszych nieprawdopodobnych, filmowych wędrówkach. „ – wspomina przyjaciela Jerzy Owsiak, założyciel WOŚP. 


Wzruszający wpis Jurka Owsiaka:

„Pierwszy raz on i jego kamera wyszła nam na spotkanie, kiedy kręciłem program „Dziura w koszu”. Nie dojechał ktoś, z kim byłem umówiony i wtedy szybko zaproponowano mi Witka, człowieka telewizyjnego i, jak mi powiedziano, „spoko gościa”. Od tamtej pory ruszyliśmy razem, realizując programy dla telewizji polskiej. Naszym chrztem bojowym był wyjazd na Festiwal Woodstock do Stanów Zjednoczonych w 1994 roku. I on i ja pierwszy raz w Ameryce, a oprócz tego reszta załogi, dzięki której mogłem zrealizować mega telewizyjną opowieść o tym Festiwalu. Byliśmy jedyną ekipą, która mimo deszczu i warunków wprost z piekła rodem zadomowiła się na tym błotnym Festiwalu jak u siebie w domu. Po chwili wszyscy nas rozpoznawali, lubili i szanowali. Witek prezentował się jak cameraman prosto z Miasta Aniołów. Obaj po angielsku potrafiliśmy policzyć do dziesięciu, ale pamiętam, że ze wszystkimi napotkanymi ucinaliśmy sobie rozmowy, opowiadając o naszej pracy i naszych spostrzeżeniach. Z Witkiem dogadywałem się we wszystkich palących i ważnych sprawach podróżniczych. Jedliśmy kiedy byliśmy głodni razem i kiedy chcieliśmy się napić to też razem. Czuliśmy, co nas wkurza, co nas cieszy, gdzie czujemy ściemę i klimaty mega nam obce. Krótko mówiąc – jeńców nie braliśmy i zawsze mieliśmy zdrowe, normalne, a przede wszystkim zespołowe podejście do roboty, którą wykonywaliśmy. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dziękuję mu bardzo, że nauczył mnie mówić do kamery, chodzić przed kamerą, wypinać się do niej i szanować, jeszcze raz podkreślę, szanować pracę operatora kamery.

Na naszych stronach Kreciola.tv w archiwaliach jest ogromna liczba filmów, materiałów skręconych jego ręką, dzięki czemu mają w sobie ruch, kolor i przygodę, którą zawsze staramy się, aby towarzyszyła nam w czasie naszej telewizyjnej pracy. A po pracy Witek miał to, co obaj ceniliśmy najbardziej. Zdolność fantastycznie spędzonego wspólnie czasu.
Witek odszedł 19 stycznia 2023 roku. Byłeś i będziesz z nami wszędzie tam gdzie my.” 
Copyright © 2019 krakowwpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE