Zwolnienia, podwyżki i cięcia etatów. Pierwsze efekty zapowiedzi nowej ustawy już są. Krakowska spółdzielnia podnosi opłaty

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało wzrost płacy minimalnej z 2250 zł do 2600 zł brutto w 2020 roku i stopniowy wzrost do poziomu 4 tys. zł w 2023 roku. Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, z drugiej pociągnie to za sobą poważne konsekwencje. Pierwsze efekty już są.

Fot. Pixabay

Jeżeli Polacy będą więcej zarabiać, pociągnie to są sobą wyższe koszty ponoszone przez pracodawców, a w efekcie wzrost cen i zmuszenie NBP to interwencji.

Suma summarum podniesienie płacy minimalnej może więc nic nie dać, bo gospodarka nie nadąży za rosnącą płacą. Przedsiębiorcy nadal będą zarabiać tyle samo, a poniosą wyższe wydatki. Ekonomiści mówią więc wprost: albo przedsiębiorcy podniosą ceny albo pozostaną przy obecnych kosztem swoich pracowników. Będą więc zwalniać i obcinać etaty z całego np. do 1/8. Spowoduje to wzrost szarej strefy lub wzrost umów śmieciowych.

Pierwsze skutki już są. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, nowe zapowiedzi odczuli też mieszkańcy krakowskiej spółdzielni „Na Kozłówce”.
„W związku z zapowiedzianym przez rząd blisko 16-proc. podniesieniem płacy minimalnej z aktualnych 2,250 zł do 2,600 zł wzrosną koszty utrzymania nieruchomości” – pisze spółdzielnia i podnosi opłaty za utrzymanie czystości, fundusz remontowy i eksploatację.

Jak pisze Business Insider Polska, wójt w gminie Piekoszów (Świętokrzyskie) zdecydował o obcięciu części etatów. Pracownicy nie będą więc pracować na cały etat, a na trzy czwarte. Tak mają pracować „pracownicy niepedagogiczni” z gminnych szkół czyli m.in woźni.

Copyright © 2019 krakowwpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE